Pomóżmy zwierzakom.... wystarczy 1 klik.....

20$2surf - zarabianie na reklamach

zarabiaj pieniądze

poniedziałek, 22 marca 2010

No i po Kalejdoskopie....NIESTETY :(

Pokazem projektów zakończyła się 7 już edycja Festiwalu Kalejdoskop 2010. W niedzielę, na scenie Kina Forum zobaczyliśmy 3 festiwalowe projekty zrealizowane pod okiem Marty Ladjanszki, Anny Krysiak oraz Idy Jousmaki. Tancerze biorący w nich udział musieli wykazać się sporymi umiejętnościami, bo podkreślić należy fakt, że projekty powstały w ciągu zaledwie 3 dni.
W sobotę zobaczyliśmy dwa spektakle - "Delię" (Good Girl Killer) oraz "Letter from Lady L" (Takako Matsuda). Pierwszy spektakl, mówiąc krótko, mi się nie spodobał, ale może ja się po prostu nie znam...;) Dla wielu osób był nudny i męczący. Fakt, że 2 spośród kilku najbliżej mnie siedzących osób zwyczajnie przysypiały, w jakimś stopniu potwierdza moją tezę.
"Letter from Lady L" to historia opowiedziana w formie wytańczonego listu. Spektakl dość ciekawy, aczkolwiek również nie powalił mnie na kolana.
W piątek, 19 marca, na deskach Teatru Dramatycznego im. A. Węgierki zaprezentowane zostały 2 spektakle - "Kwadrat w szafie" grupy DWAT oraz "Nanosekunda", przygotowana przez grupę TAD z Grodna.
Pierwszy z nich, był typowym spektaklem teatru tańca, drugi natomiast - to jednoaktowy balet współczesny.
Na temat pierwszego nie będę się wypowiadać, gdyż nie widziałam go w całości - to pozostawiam do oceny Wam.
Natomiast "Nanosekunda" zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Cudna choreografia, rewelacyjna muzyka. Po raz kolejny dzieło Dymitra Kurakułowa od samego początku aż do końca było czymś, na co patrzyłam z otwartymi ustami ;) Po raz kolejny jestem w szoku. W cudny sposób wykorzystane zostały kolorowe gumy, a kompozycje z nich tworzone były wręcz bajkowe. Niektórzy pytali, czy nie za dużo było różnorodnych bodźców, którymi widz był 'atakowany' - muzyka, taniec, barwy. Ja uważam, że nie - myślę, że właśnie przez to bogactwo różnych form i bodźców spektakl wiele zyskał i mimo tego, że trwał ok. 40 minut, nie nudził (przynajmniej mnie :P) W tym momencie przyznam szczerze, że ten spektakl podobał mi się najbardziej ze wszystkich prezentowanych podczas Festiwalu. Był on najbardziej taneczny i nie wymagał od widza specjalnie myślenia. Nie zastanawiając się nad jego sensem, można było patrzeć i podziwiać. Choreografia napakowana była mnóstwem karkołomnych podnoszeń. Trzeba zauważyć również fakt, że tancerze musieli wykazać się niemałą kondycją fizyczną, aby wytrzymać na scenie 40-minutowy spektakl. Cała ósemka, ciągle obecna była na scenie; było jedynie kilka momentów, w których wymieniali się, mając kilkanaście sekund odpoczynku. Brawo!
Cofając się o kolejny dzień, docieramy do czwartku, kiedy to na deskach Kina Forum oglądaliśmy również 2 spektakle - "Cicindela" (Krakowski Teatr Tańca) oraz "Love to give" (Marta Ladjanszki).
Marta Ladjanszki wywołała w widzach dość duże zdziwienie - jej wyjście w publiczność, siadanie ludziom na kolana, przytulanie, całowanie zrobiły niezłe zamieszanie na widowni, a przy tym sprawiły, że na wszystkich twarzach zagościł uśmiech od ucha do ucha :) Rzeczywiście...okazała widzom wieeeeele miłości :) W tym wypadku tytuł był bardzo dosłowny. Jednak to, czego brakowało mi najbardziej to....taniec....
Krakowski Teatr Tańca oglądało się przyjemnie. Hmmm.....brakuje mi weny, żeby coś więcej o tym napisać.
I tak oto w ten sposób dotarliśmy do pierwszego dnia Festiwalu, czyli środy, kiedy to otwarta została wystawa fotografii Jakuba Wittchena, zaprezentowany został spektakl "Na dnie 100dni". W kawiarni Fama odbyło się spotkanie z kinem tańca. Nie miałam możliwości obejrzenia filmów, dlatego też jestem ciekawa opinii osób, które widziały. Słyszałam jedynie opinie kilku osób, które stwierdziły, że tegoroczne filmy były sporo słabsze niż te z lat ubiegłych.

Na stronie festiwalu www.festiwal-kalejdoskop.pl można obejrzeć zdjęcia ze spektakli, wykonane przez Jakuba Wittchena.

Niestety, w tym roku frekwencja uczestników nie była zbyt duża (żeby nie powiedzieć, że beznadziejna) :( Nie dopisali zarówno widzowie, jak i uczestnicy warsztatów. Może ktoś ma jakiś pomysł, z czego to może wynikać??????? W ubiegłym roku liczba warsztatowiczów była dwukrotnie większa, a i publiczność sporo liczniejsza.

Jestem bardzo ciekawa Waszych opinii o spektaklach, filmach no i oczywiście o warsztatach i projektach. Co Wam się podobało, a co nie, na co Waszym zdaniem należałoby zwrócić uwagę przy kolejnych edycjach festiwalu. Może jakieś ciekawe pomysły?

1 komentarz:

  1. "Delię" już skomentowałam w poprzednim wątku o Kalejdoskopie. ;P Nudy nudy i jeszcze raz nudy... ;/ Dobrze,że nikt nie zaczął chrapać z tych śpiących widzów. ;P
    "Kwadrat w szafie" to raczej teatr hmmm...ruchu,ale nie tańca. ;P
    Jeśli chodzi o grupę z Białorusi - w 100% się zgadzam - moim zdaniem najlepszy punkt całego Kalejdoskopu. ;) Pod koniec (przedostatnia piosenka) aż się troszkę wzruszyłam,coś pięknego. ;)
    Marta z Węgier - również się zgadzam z tym co napisała Iwona - płakałam ze śmiechu. :D Ale taniec to bez rewelacji...
    "Na dnie 100dni" - nic nie widziałam,kiepsko ulokowane miejsce spektaklu... ;/ A szkoda...
    Co do opinii o kinie tańca to to m.in. moja opinia,więc ją potwierdzam. ;P Rok temu filmy były o niebo lepsze. ;)
    Co do ludzi,to moim zdaniem było ich nawet 3 razy mniej... :(

    OdpowiedzUsuń