Pomóżmy zwierzakom.... wystarczy 1 klik.....

20$2surf - zarabianie na reklamach

zarabiaj pieniądze

niedziela, 27 lutego 2011

Prawie po Kalejdoskopie....

Trzy z czterech festiwalowych dni już za nami, więc chyba czas na krótkie podsumowanie.
Dzień pierwszy (piątek): ominęły mnie wszelkie wieczorne atrakcje. Proszę o wrażenia, opinie, sugestie etc.
Dzień drugi (sobota):
W sobotę, nowej pięknej wyremontowanej Famie, mogliśmy obejrzeć 3 spektakle: 1023 kJ, Drzwi zamknięte oraz Zona Segura. Mi osobiście najbardziej do gustu przypadł występ Grupy Przejściowej (i to wcale nie po znajomości :P ). Spektakl ten był najbardziej zbliżony do mojego gustu i jakoś najlepiej go odebrałam. Na 1023 kJ patrzyło się dość przyjemnie. Dziewczyny z Somy odwaliły kawałek dobrej roboty. Zona Segura zaserwowała większości sporą dawkę emocji i zdziwienia, ponieważ Małgorzata Haduch najzwyczajniej w świecie rozebrała się na scenie do naga.... wywołało to małe zamieszanie, a może raczej zmieszanie, na widowni... na niektórych twarzach malowało się zdziwienie, zaskoczenie... niektóre twarze zaś wykrzywiły się jakby chciały stać się wielkim znakiem zapytania (WTF??!! ;] ) Dla mnie osobiście w tańcu są pewne granice i to, co pokazała Gosia akurat nie przypadło mi do gustu, dla mnie pewna granica została przekroczona.... No, ale to w końcu 'zona segura', więc wybaczam :)
Dzień trzeci (Niedziela):
Niedziela przyniosła nam nowe wrażenia w postaci aż 4 spektakli: zmian(AA) POGODY, Northern Sky, Leg acy oraz A time to mourn. Mi najbardziej przypadła do gustu propozycja Takako Matsudy (Northern Sky). Pozostałe spektakle - znośne, ale nie zachwyciły mnie zbytnio. Po raz kolejny nasuwa mi się pytanie: "Ku czemu to czynicie?" Chyba jeszcze nie dojrzałam to oglądania i zachwycania się "łażeniem po scenie".... Przepraszam... :(


Jedno co mnie bardzo cieszy to fakt, że w tym roku dopisała publiczność, przynajmniej w porównaniu do zeszłorocznego Festiwalu. Na dzisiejszych spektaklach sala Kina Forum dość szczelnie się wypełniła. Co prawda później nieco opustoszała, ale i tak nie było źle. W sobotni wieczór też było sporo widzów. Także fakt, iż wejściówki na Kielecki Teatr Tańca rozeszły się w ciągu kilku dni to powód do radości. Czyżby Białystok dojrzewał do oglądania tego typu sztuki....??!!


No to tak pokrótce moje wrażenia z 2 dni, może jestem niezbyt wylewna, ale jakoś niewiele mam do powiedzenia (może trochę późna pora na pisanie posta :P )
Jak zwykle - czekam na komentarze (może wreszcie się doczekam)...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz